sobota, 8 lutego 2014

Rozdział 1

***Oczami Jasmine***

Godzina 6:00 rano . Mój budzik zadzwonił , to oznacza , że czas już iść do pracy . Mam 17 lat i jestem opiekunką dzieci państwa Doyle . Bardzo lubię tą pracę , bo kocham dzieci ! Ale codziennie o 6 rano muszę wstawać , umyć się , ubrać , uczesać i zjeść śniadanie . Mam dziś dobry humor , więc 
prawdopodobnie szybko się uwinę .
Po 15 minutach wyglądałam tak.  
Pozostało mi tylko zjeść śniadanie. Zrobiłam sobie płatki z mlekiem i wyszłam z domu. Mam szczęście , że dzieci mnie bardzo lubią , a większą część stanowią dziewczynki . Ogółem dzieci jest sześcioro . Najmłodszy to dwuletni chłopiec Austin . Potem są pięcioletnie bliźniaczki Katie i Sara . Jest jeszcze ośmioletni Jake , dziesięcioletnia Ines i dwunastoletnia Isabelle . A moim obowiązkiem jest rozwieść je do przedszkola i szkoły , a w domu zająć się Austinem . Praca opiekunki wydawała się dużo trudniejsza na początku , ale po sześciu miesiącach człowiek się przyzwyczaja . Gdy znalazłam się już pod domem państwa Doyle otworzyła mi pani Kathrina Doyle .
-Wejdź śmiało, Jasmine ! - powiedziała promiennie . Pani Kathrina mnie bardzo lubi i doceniam to .
-Jasmine!!!!!! - krzyknęły Katie i Sara po czym podbiegły i przytuliły mnie . Słodkie .
-No dzieciaki , my już wychodzimy - ogłosił pan Victor Doyle . - Bądźcie grzeczni i nie sprawiajcie żadnych kłopotów .
-Jasne tato - odpowiedziała Isabelle .
Państwo Doyle wyszli , dzieci były już ubrane i gotowe do wyjścia . Wzięłam Austina na ręce i zabrałam go z nami, bo co - miałam go zostawić w domu ? Nie chcę powtarzać historii , która zdarzyła się na początku mojej '' kariery '' . Zostawić małego na 20 minut w domu równa się pocięte firanki , stłuczony wazon ...
Dzieci nie mieszkają daleko od szkoły i przedszkola , nie muszę zawodzić je samochodem , nie musimy też jechać autobusem . Idziemy pieszo , a ponieważ mieliśmy jeszcze trochę czasu zdążyłam kupić Jake'owi naklejki , które zauważył w pobliskim kiosku . Kosztowały jedyne 80 groszy . Gdy znaleźliśmy się pod budynkiem szkoły pożegnałam się z dziećmi . Kilka kilometrów dalej znajdowało się przedszkole , gdzie odprowadziłam młodszych .
Wróciłam z Austinem do domu i zrobiłam mu kaszkę oraz dałam sok . Po godzinie mały chciał iść już spać , więc zaniosłam go na górę do swojego łóżeczka . Gdy ten spał usłyszałam dzwonek do drzwi . Podbiegłam je otworzyć . W drzwiach stał wyższy ode mnie blondyn o niebieskich oczach .
-Cześć , nie mam pojęcia kim jesteś , ale moja ciocia Kathrina i wujek Victor kazali mi to przekazać - powiedział chłopak i podał mi worek ze słodyczami .
-Pani Kathina jest twoją ciocią, a pan Victor to twój wujek ?! - z niedowierzaniem patrzyłam na chłopaka .
-Tak . A ty to kto ?
-Jestem Jasmine Valentine i jestem opiekunką dzieci państwa Doyle .
-A ja jestem Niall Horan i jestem kuzynem dzieci Doyle'ów.
-Naprawdę ?! O mój Boże ...
-Dlaczego to ci się wydaje takie dziwne ?
-Pracuję dla Doyle'ów już pół roku , a dzieci nic nie wspominały o tym , że mają kuzyna .
-Hmm dziwne .. A co do tego woreczka - są tu słodycze , które moja mama chciała przekazać Katie i Sarze z okazji ich urodzin . Wyjechaliśmy i nie mieliśmy jak dać prezent . A właśnie , co do prezentu to przekaż Doyle'om , że dziewczynki dostaną go w najbliższą niedzielę . Ja już spadam , miło było poznać. Pa ! - Niall poszedł najprawdopodobniej do swojego domu , a ja odłożyłam worek na blat w kuchni .
Szczerze to ten Niall mi się nawet podoba . Ma takie śliczne oczy i wydaje się miły ...

***Oczami Nialla***

Ale niespodzianka ! Zupełnie nie wiedziałem , że moja ciocia i mój wujek zatrudnili opiekunkę . Najdziwniejsze jest to , że wcale o sobie nie wiedzieliśmy ... Ale Jasmine wydaje mi się miła . No cóż , to teraz spytam moją mamę , czy wiedziała , że dzieci mają opiekunkę ... Muszę przyznać , niespodzianka była miła . ;) 


___________________________________________________________________
Siemka ! :) To jest pierwszy rozdział , mam nadzieję , że się spodoba . ; *
Kolejny pojawi się już niedługo :* <3 Komentujcie ^^